RSS
wtorek, 29 marca 2005
Opiekuńczość


Od kilku tygodni mieszka z nami maleńka cavalierka o imieniu Tula. Przywożąc maleńka Tulę do domu miałam troszkę obaw jak też zareaguje na maleńtasa reszta towarzystwa, w tym najmłodsze nasze psisko- Kiwi?
I muszę przyznać, że podejrzeniami co do Kiwi to ja potężnie obraziłam.
Zaadoptowała szczeniaczka jak swoje maleńkie dziecko, opiekuje się Tulą, wylizuje ją, przy powrotach do domu spieszy sie niezwykle aby sprawdzić czy aby napewno nic złego się szczeniaczkowi nie wydarzyło?
Gdy Tuli sie coś złego śni i zapiszczy, to Kiwi jest pierwszą , która przybiega sprawdzić - dlaczego cavisia piszczy?
I sprawdzanie polega na:
- groźnym spojrzeniu skierowanym na seniorkę psia w naszym domu, czyli 10-letnią kundelke Kolę
- powąchaniu Tuli
- groźnym spojrzeniu na Tostera
- wylizaniu małej i położeniu się obok niej , i zabawie w podgryzanie uszu.
Zabawa w podgryzanie uszu polega na tym, że Kiwi kładzie sie na plecach , głowę układa tuż przy szczeniaku i... pozwala obgryzać swoje uszy, ciągnąć sie za nie, daje się szarpać za fafle. Na jej miejscu bedąc juz dawno skarciłabym smarkatą Tulę za sprawiany mi ból a Kiwi wykazuje niesamowita wręcz cierpliwość i ... rozbisurmania mi szczeniaka :-)
Rozbisurmania mi szczeniaka przynosząc mu zabawki, którymi nie chcę aby się młoda bawiła. Np ostatnio przyniosła dla Tuli zabawkę - linę i niby sama sie nią bawiła ale cały czas zachęcała cavalierkę aby ta chwyciła za drugi koniec linki. Gdy juz to się stało zaczeła sie ze szczeniaczkiem bardzo, bardzo delikatnie przeciągać i pozwalać szczeniakowi na warczenie w zabawie.
Obawiam się, że gdybym teraz przyniosła psom do ćwiczeń naturalną zwierzynę , to Kiwi "zrobiłaby" z Tuli (w końcu to rasa ozdoba , IX grupa FCI) retrievera. I to całkowicie bez mojego udziału :-)
Ale na razie nei chce aby Tula sie szarpała ciężkimi zabawkami z dorosłymi psami i ograniczam im takie zabawy. Dlatego tylko uszy, łapy, ogon Kiwi są najchętniej wygryzane przez szczeniaka.

Jeżeli ktoś ma problem z obgryzającym wszystkie meble szczeniakiem- polecam jako "lekarstwo" dorosłą goldenke ;-), która da sie obgryzać, zabawi, dopilnuje, wyczyści i będzie niezwykle opiekuńczą niańka podczas gdy my zajmiemy się swoimi ludzkimi sprawami.
Zresztą dorosły pies -samiec też się świetnie do zabaw nadaje. Tula uważa chyba, że goldeny to mieszkaja tutaj DLA NIEJ :-)
Toster tez kontakty ze szczeniakiem utrzymuje na pozimie 'parterowym" tzn leżąć na grzbiecie pozwala caviśce po sobei biegac, podgryzać się w fafle, gardło, łapy, brzuch. Czasem to z przerażeniem patrzę jak bardzo rozpieszczaja szczeniaka dorosłe goldeny. Myślę że to nie byłoby tak naturalne w niektórych innych rasach.

10:25, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 marca 2005


Dzieciństwo
Kiwiowe dzieciństwo jako niezwykle spokojne upłyneło na wsi, na naszym letnisku, w chałupie. Wprawdzie co trochę zaglądali do nas inni goldeniarze ze swoimi psami, a Kiwi bardzo chetnie sie zapoznawała z nimi, to jednak dzieciństwo miała w spokoju i ciszy.
Karmiona Eukanubą dla szczeniąt ras dużych wyrastała szybko i przybywało jej ciałka z każdej strony :-)
Czasem wszystkie 3 psy dostawały kostkę wołowa jako przysmak. Kiwi nauczyła się, że swojej kostki nalezy pilnować i od niej nie odchodzić daleko bo zaraz znajduje się w poblizu Kola lub Toster i są chętni na drobną "kradzież".
Długie spacery po lesie, chłodzenie sie w stawie, pływanie już w szczęnięctwie , codzienne zapoznawanie się z zapachami tropów saren, zajęcy, bażantów dziko żyjących spowodało ,że suka ma nieprzeciętny węch. Udowodniła to zresztą , kiedy w wieku 6 miesięcy i 3 dni , czyli jako szczeniak , wystartowała do wspołzawodnictwa z dorosłymi, kilkuletnimi  psami myśliwskimi w prawdziwym konkursie organizowanym przez Związek Łowiecki.
Sędziowie i myśliwi bardzo się śmiali z naszej kruszynki, która byla zgłoszona na ten konkurs jako towarzystwo dla dorosłego przecież Tostera. Śmiali się i pytali czemu marnujemy pieniądze na opłatę wpisową, czy ta suczka wie co to jest las itp Aby suka nie marnowała czasu, też ja zgłosiłam do konkursu i postanowiłam przejść ścieżkę tropową wcześniej w ramach ćwiczeń.
Ćwiczenia zaczęlismy w sierpniu- wrzesniu a 6 października był konkurs. Ja szłam do lasu z psem (Tosterem), a Maciach wziął na linkę szczeniaczka i ruszył z myśliwymi do lasu.
Najpierw odłożenie, czyli zostawienie w lesie psa samego i badanie jego reakcji na strzały- to wcześniej ćwiczyliśmy i Kiwi wiedziała, że takie ćwiczenie jest na początku zabawy. Znała tę sytuację.
Później prawie kilometrowa ścieżka tropowa w trudnym gęstym lesie. Doświadczone psy nie kończyły tego konkursu w tym dniu , zaś moje oczekiwanie na Maciacha z Kiwi sie wydłużało i wydłużało i wydłużało.Toster juz dawno przegalopował całą ścieżkę, zakończył obejrzeniem dzika i już dalej czekaliśmy na Maciacha z Kiwi. Nie było go i nie było.... zaczęłam się martwić, że może jakaś zła sytuacja ich spotkała? Złamali nogę albo łapę ;-)
Konkurent , aktywny myśliwy, startujący przed nami nagle usłyszał głos rogu i stwierdził- DOSZŁA! Okazało się, że faktycznie Kiwi jako najmłodszy chyba do tej pory uczestnik konkursu myśliwskiego doszła do końca tropu. Odnalazła martwego dzika i ... z radości chciała się w nim na koniec wytarzać. Na ścieżkę z Kiwi poszła cała komisja sędziowska czyli 5 sędziów. Wszyscy chcieli zobaczyc jak sobie będzie radzić ten mały szczeniaczek z rasy pogardliwie określanej przez myśliwych "ozdobna firanka siersci". No i sobie poradziła , nawet świetnie poradziła :-)))
Uzyskała wtedy dyplom II stopnia a my ogromne gratulacje od sędziów i myśliwych z prośba abyśmy nie marnowali takiego talentu. Największa komisja sędziowska jaką kiedykolwiek spotkałam na konkursie myśliwskim :-) uznała w Kiwi psa o wielkich zdolnościach .
Tym bardziej jestem z Kiwi dumna. Ma niesamowity węch, mięciutki chwyt, delikatny pysk i wielki zapał do pracy. Taki szczeniaczek to wydarzył mi sie w nagrode, nie wiem jeszcze wprawdzie  za co, ale praktycznie bez żadnych specjalistycznych szkoleń, bez płacenia instruktorom , bez oddawania psa na szkolenie w OBCE ręce - suka zdobyła certyfikat użytkowści zanim osiągnęła wiek uprawniający ją do korzystania z tego certyfikatu w konkursach piekności, czyli wystawach :-)
Ot,jest to moja nagroda a nie zwyczajna suczka :-)


15:17, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 marca 2005
Charakter
Troche o charakterze
Co do Kiwi to jest to najpiekniejszy goldeni charakter jaki  spotkałam.
Toster ma wielkie umiejetności, jest super wyszkolony i inteligentny ale Kiwi...Kiwi to poezja i delikatna muza...
Zacznijmy od cech typowych goldena, czyli delikatny pysk;
Kiedy podaje Kiwi kubeczek po napoju, jednorazowy, cieniutki taki to ten kubeczek trzymany przez nia w pyszczku nie ma prawa... wydac zadnego dzwieku zadnego szmeru gniecenia.
Jak to sie przekłada na  życie codzienne? Ano mianowicie to, że suczka nie potrafi  zacisnąc zębów mocno, czyli nie jestesmy gryzieni przez nią nawet w zabawie. Jezeli Kiwi podbiega do nas i sie bawimy, to głownie skacze, paca łapami,  ale włożenie (a specjalnie to robię) palca, czy ręki do jej pyska powoduje rozszerzenie zębów i wypychanie językiem naszej ręki. Ona nie potrafi  złapać zebami  czlowieka i już !  Jakie to jest bezpieczne, jakie wygodne  w kontaktach z dziećmi. Pozwalam dzieciom sąsiadów bawić się z suczką, bo jestem spokojna o to, że nie będą ugryzione.
następna cecha: aportowanie
Kiwi się z tą umiejetnościa urodziła i nigdy właściwie nei była szkolona w kierunku "wyuczenia aportowania".
Sama spontanicznie podaje wszystko co upadnie na podłoge i się nie przejmujemy czy to jest  delikatna ażurowa porcelana, czy tez metalowe klucze do rur. Kiwi złapie, podniesie i przyniesie  absolutnie wszystko co jej wskażemy , a co nie jest cięższe i większe od niej samej :-)
Kolejna typowa dla rasy cecha - spokój na stanowisku. Kiwi potrafi cichutko i spokojniutko wyczekac na swoją kolejke aportowania, może czekać na miejscu w trakcie, gdy ja szkolę i ćwicze z Tosterem. Nie  awanturuje się wtedy, tylko ze  spokojem obserwuje nasza pracę. Zwolniona ze stanowiska najpierw sprawdza wszystkie miejsca, w których pracowalismy z innym psem a później przybiega po SWOJĄ PORCJE ZADAŃ.
Kopanie dołów - TAK, Kiwi jest typowym goldenem i kopie w ogrodzie w specjalnei do tego celu przeznaczonym kawalku.
Ubłocenie się. Owszem- to też jej ulubione zajęcicie i na te rozrywkę jej pozwalam. Golden musi pływać, mieć kontakt z woda. Jest mu to do zycia niezbędnei potrzebnie. Kiwi jeżeli nie pływa - wyszukuje kałużę, w której się  tarza i brudzi :-) ma na to pełne pozwoleństwo :-)
Chociaż ja wolę jak pływa , dlatego częściej idziemy nad rzekę  niz w błota :-)
Jako ilustracja - to co potrafi zrobić piękna goldenka ze swoim futrem :-)



11:18, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 marca 2005
BADANIA trochę wcześniej
Miesiąc temu , a dokładnie 17 stycznia 2005 pojechałam z suczką do Wrocławia do dr Siembiedy aby prześwietlił stawy biodrowe i łokciowe Kiwi.
Chciałam sprawdzić , czy moja suka jest wolna od dysplazji (więcej informacji o tej chorobie tutaj http://www.vetserwis.pl/dysplazja.html ).
Polecam gorąco tę stronę jako pierwszy podręcznik zdrowia naszych psów .
W każdym razie po badaniu okazało się, że zarówno biodra jak i łokcie mojej suczki są idealnie zdrowe !!!!!!! A tutaj skan rodowodu Kiwi z wpisem dr Siembiedy lekarza uprawnionego przez Związek Kynologiczny do dokonywania takich wpisów.
Biodra wynik HD A, łokcie : prawy ED 0 i lewy ED 0 :-)))))

Jest to dla mnie świetna wiadomość, mimo że jej oczekiwałam. Zarówno rodzice Kiwi jak i jej dziadkowie mają zdrowe biodra, więc niby nie było podstaw do obaw. Ale... dysplazja to choroba, ktorej dziedziczenie nie jest do końca opracowane, więc zawsze pewien stopień ryzyka istnieje.
Ponadto sposób wychowania, opieki nad szczeniakiem do ukończenia 18 miesięcy ma ogromny wpływ na wystąpienie dysplazji u dorosłego psa.
Kiedy juz byliśmy we Wrocławiu, to przebadaliśmy również oczy Kiwi.
I oczy tez Kiwi ma klinicznie czyste od chorób genetycznych. Same dobre wiadomości.
To badanie będziemy powtarzać za rok.
W każdym razie- suka jest przebadana i wiadomo, że zdrowa.
I dopiero PO wykonaniu badań i otrzymaniu dobrych wyników podjełam decyzje o szczeniaczkach po Kiwi. Wcześniej wstrzymywałam się z decyzja, bo nie rozmnażałabym suczki z dysplazją.
12:51, maciachowa
Link Dodaj komentarz »