RSS
czwartek, 28 lipca 2005
minęło 5 tygodni życia szczeniąt
Jak się komu nudzi i wszystkie ćwiczenia w danym dniu zrobi to o 6 rano zaczyna fotografowanie... ech.
Najpierw pieski:
ciemmnozielona wstążka czarna wstążka czyli Klusek

brązowa wstążka

jasnozielona wstążka

niebieska wstążka , nie będzie pozował :-))


Suczki były bardziej usłuchane i chętniej pozowały do obiektywu aparatu. Wiadomo- kobiety :-)
beżowa wstążeczka i sama słodycz

biała dumna wstążeczka

czerwona wstążeczka i ciekowość co tez tam się dzieje?

różowa wstążeczka i delikatność i słodycz. Jest to najmądrzejsze szczenię z całego miotu i nie waham sie tego napisać. O niej mogłabym opowiadać godzinami. Zawsze wie i wyczuje co potrzeba teraz zrobic, czego od niej oczekuje, nawet jeżeli moje gesty nie do końca są czytelne- ona i tak dobrze wykona to co potrzeba. Zawsze gotowa i czujna siedzi tuż przy mnie i wpatruje sie w moją twarz.Zreszta to widać - inne szczeniaki patrzą na rękę ze smakołykiem a różowa patrzy w obiektyw, bo tam za nim jest człowiek... Jeszcze takiego szczeniaka nie spotkałam w życiu.

żółta wstążeczka - fajna suczka do sportu pewnie będzie doskonała... aportuje z wielka klasą. Wczoraj im rzucałam aport. Niektórym musiałam pomagac przywołaniem. Ta suczka pobniegła, wzięła w pyszczek i natychmiast zawróciła do mnie z aportem w pyszczku. Kiwi taką kupiłam - to będzie wielka pociecha a nie golden dla swoich właścicieli :-)))



12:17, maciachowa
Link Komentarze (8) »
wtorek, 26 lipca 2005
mam mało czasu, wracam do dzieci. Tylko fotki wrzucam...
   chwila namysłu przed aportowaniem. Skupienie. prawie ZEN

  sucha karma nie jest zła

   siostrzano-braterska miłość

  napad na wujka Tostera. Ogony sie merdola a biedny Szczyl  tylko fafle  chroni przed ostrymi igiełkami. On- macho i szef  pośród stada pozwala szczeniakom włazić na siebie.

  Kiwi i jej dzieci przed kolacja na spacerku.

  a tutaj dzieci uznały , że przed prawdziwą kolacja  posmakuja troche "mleczka z Kiwi"

  No właśnie . Częśc chrupie gałązki a częśc mamusie :-)

Mama poszła sobie , więc dzieciaki zaczęły zapasy i inne sporty siłowe.

W niedzielę były odwiedziny i socjalizacja. Małe dzieci, średnie dzieci, starsi ludzie i młodzi ludzie. Niektórzy tylko głaskali, niektorzy brali na ręce, niektórzy wcale a wcale nie wchodzili w okolice szczeniąt. W każdym razie pomordowane emocjami towarzystwo spało  później długo.
od kilku już dni, a włąściwie nocy mamy spokój i ciszę.
tzn uznałam, że w nowych domach szczeniaki nie będa wyprowadzane pośrodku nocy na siku więc przestawiłam całe towarzystwo na  ostatni posiłek wieczorem o 21 i kolejny dopiero o 7 rano. Dzięki temu ich brzuszki już sa do tego przwzyczajone i kilka nocy z rzędu przespaliśmy bez pisków i domagania się wyprowadzania na dwór. Gazeta oczywiście nosiła ślady używania, ale już powolutku ustalamy nowy rytm dnia.
Szaleństwa i jedzenie i kupy to w ciągu dnia, a w nocy spanie i EWENTUALNIE jakas kupa sie trafi. Ale wtedy mnei wszystkie budza aby im posprzatać na legowisku. A że śpie juz kilka nocy z rzędu więc  wszystko jasne, szczeniaki-dzieciaki sie wyuczyły jak ich żoładek ma pracować. Natomiast zaraz po przebudzeniu wyprowadzone na trawke rozbiegaja się po kątach i każde mocno wysila swoje jelita aby coś wyprodukować. No to mam nadzieje, że nauka czystości w nowych domach to będzie formalność i kontynuacja tego co teraz robie. Pędze do szczeniaków , bo zostały z moja córka i jak ją znam, to tam niezły kipisz robią. Bedę miała co sprzatać :-)))) A to serpenntyny z papieru toaletowego, a to ściereczki lniane rozwłóczone po terenie itp itd :-)

09:54, maciachowa
Link Komentarze (3) »
sobota, 23 lipca 2005
długie i na wiele fotek
Bardzo zaległe fotki z tego tygodnia...



tutaj oczywiście najbardziej żywiołowy ostatnio szczeniak- Klusek. Klusek jest niesamowity. Gdy karmie smakołykami całe stado (czyli mięskiem) to on siedzi w pewnym oddaleniu (tzn nie włazi mi na głowę i za kołnierz) i obserwuje... wie, że w ten sposób osiągnie najwięcej :-) i MA RACJE !!!!! WYSZKOLIŁ MNIE :-) ech.. mam do niego słabość i do jasnozielonego i do niebieskiego i do białej i do żółtej i do ...
no właśnie
nie mam szczeniaka , który byłby gorzej traktowany, mniej utulony... 10 szczylków do kochania, ważenia, karmienia, sprzątania po nich ;-( ;-p, głaskania, gryzących w nos, dmuchania w psi nochal, skaczących itp... rzucania im aportów.
wszystkie są niesamowite, każdy inny.
znowu Klusek :-D czyli radość życia.

nie napisze, że to Klusek. Bo to Klusek właśnie ;-) w wersji bardziej stonowanej, powiedziałabnym że refleksyjnej nawet (jak na Kluska oczywiście )

a tutaj wspomnienie wtorkowego upału potwornego. Żar sie z nieba lał.Wentylator ustawiony obok odganiał ostatnie leniwe muchy ale nie włączałam go na silny strumeń powietrza. W końcu wymyśliłam jak ulżyć futrzakom w upale... lekko wilgotne lniane ściereczki położyłam na śpiące ciałka. To im pomogło, przestały się wiercić i kręcić. A już były troche niespokojne tym żarem...
Każdy z 10 miał swoją kołderkę ... takie "kratkowane szczeniaki" leżały trochę na dywaniku , trochę na trawce :-) Widok był prześmieszny , więc  utrwaliłam  na fotce.

moja córka ze swoim ulubieńcem... chłopcem z niebieską wstążą... jej ulubienbiec, a ona jego.... smakołyk, lizak ? ;-)

  zapłaciłam jak za zboże ale spotkanie z koniem zorganizowałam :-) Właściciel konia się śmiał ze mnei... cała jego rodzina wyszła popatrzeć , za co ja tez płace i na co mi koń ? Będą mieli o czym opowiadać przez całą zimę :-))))))
 Wieczór autorski kobyły "Baśki", czyli zapoznawanie szczeniaków  z koniem.
Zero stresu i lęku i obaw. Ot tak sobie na ręku mojej córki siedziały i podziwiały kobyłę. One (szczeniaki) są niesamowite, naprawdę. Każdy nowy element otoczenia  traktują jako rzecz oczywistą, zastaną, najnormalniejszą na Świecie.Fajne są i już.
inna "zabawka". Tak oglądam te zdjęcia i dochodzę do wniosku, że muszę też umieścić zdjęcia z NORMALNYMI zabawkami :-) bo takie szczeniaki też dostały. Jeszcze ktos pomyśli, że nie maja piłeczek, pluszowych mieciutkich aportów :-))) mają, mają... ale dumnam z tych trudniejszych...metalu, plastiku i te głównie utrwalam na blogu, tym się tutaj chwalę :-) a co! ;-)
Acha... z łańcuchem chyba przesadziłam lekko.
Na jego dźwięk całe stado porzuca swoje gry i zabawy siłowe i pędzi do mnie. To jest jak sygnał przywoławczy... :-D
a miały sie go tylko nie bać, a nie lecieć do niego na łeb na szyję :-D niestety nawet podczas snu gdy zabrzęczę łancuchem, wybudza się pasjonat zabawy w aportowanie łancucha- jasnozielonywstążnik i  leci.... przed siebie. Często nawet jest to w dobrym kierunku :-D
a takie tam. Beżowa panna taka bardziej refleksyjna tego dnia była. No to ma! A tak prawdę mówiąc to zaciekawiły ją krople po deszczu zebrane na igiełkach sosnowych. I MUSIAŁA to sprawdzić :-) Z właściwą sobie gracja i spokojem obejrzała kropelki . Klusek już dawno by łapał te gałązki w zęby... ale przecież nie... Mela (?) Tak jakoś mi pasuje do niej to imie ;-D Ale to sie jeszcze okaże jakie imię nosi jaki psiak :-)
no właśnie.
Prosto z obiadu całe stado poszło spać, a piesek z pomaranczową kokardką zasnął jako miś Koala. To jest najspokojniejszy obecnie piesek w całym miocie. I taki rozumny (?).
Siedzi troszkę z boczku,obserwuje i w największym skupieniu rusza do zabawy. Tak jakby najpierw to sobie zaplanował :-)
Każdy z nich jest inny. I to jest w nich świetne, że mam możliwość obejrzenia tylu róznych charakterów psich. Jest i ostrożny ciemnozielony wstążek, co to woli poobserwować i później się włączyć do zabawy. Jest i  refleksyjny niebieski...
Juz mało czasu mi zostało na spędzanie z nimi. Tylko jeszcze 2 pełne tygodnie i zaczną przyjeżdżać  po nie  nowi  ukochani ludzie. Muszę wykorzystać ten czas  maksymalnie :-)





22:37, maciachowa
Link Komentarze (4) »
środa, 20 lipca 2005
łańcuchy pokutne
   zapasy w stylu wolnym

  "ona" ciągle daje nam cos do noszenia....

   "no właśnie, dzisiaj wymysliła, że w obiedience jest konkurencja aport metalowy. No i  dwa  pierwsze (czerwona i zielony) już nosiły łańcuch , co to wczoraj nim rzucała podczas kolacji. Głupia myślała, że  co, że przerwiemy jedzenie bo cos zabrzęczało? a  wcale a wcale się nei wystraszyliśmy, tylko dalej jedliśmy"

  "łańcuch jest fajny i brzęczy i hałasuje... a mieliśmy sie go "niby bać" buahahahahaha.... Nie z nami te numery.... Maciachowa" ;-)


A ja od siebie nieśmiało dodam (bo to dzisiaj wpis szczeniaków jest) , że strzały z korkowca małe smoki wytrzymuja na luziku :-) Strzelane było tuz przy nich  podczas  mięsnej kolacji... naprawdę głosny huk. A cichutkie przywołanie  działa duuuużo mocniej. Może one takie odporne na hałasy a na cichutkie przywołania tylko będą przychodziły? :-))))
Dzisiaj zaś klikałam im podczas śniadania. Kliker do śniadania zamiast  kawki ;-) wracam do smoków , co rosną jak nie wiem co :-)

11:18, maciachowa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 lipca 2005
niedzielna nuda...

cavaliery to naprawdę super psy, cudny charakter, prawie goldeni ;-)))). Dzielna ciotka-Tula pomaga w rozwoju  szczonkow. Tutaj zabawy w delikatne podgryzanie....


kolacja , ale nie przy świecach ;-)))
Całkiem zwyczajna sucha, a jednak mokra karma.
Dzisiaj zaczynamy wielkie hałasowanie przy jedzeniu, metale, łańcuchy, pistolet hukowy  itp. Będzie huk i  grzmot i   zobaczymy co ciekawsze... hałas czy mięsko ?
Ja tam już wiem, ale Wam opowiem  jak już będzie 'po" ;-)))))
Acha i gdzies mam juz fotki z aportowania. Muszę je odnależć codziennie powstaje ich kilkadziesiąt i nie wiem , czy w laptopie, czy w domu, czy na płycie CD je mam...
Ale jak znajde- pokażemy. Piłka tenisowa to super zabawka. butelka wypełniona kamykami do turlania w sam raz. A ile hałasu przy tym?
No i jeszcze jedno... przywołanie to nic wielkiego w wykonaniu prawie 4 tygodniowego brzdąca :-) to juz jest.
Jak nam sie to udaje później tak doskonale zepsuć? ;-) hmmm...
11:13, maciachowa
Link Komentarze (2) »
piątek, 15 lipca 2005
foto
przyjechalam na dwie godzinki , szczeniaki  pod dobra opieka zostawilam. Tylko kilka fotek z tego tygodnia dzialkowania sie wkleje :-)
   szczeniaki zaczynaja przypominac goldeny

  "no co mamo?"


   "a nasze ogony juz potrafia sie cieszyć"

  "śniadanie na trawie" :-)

szczeniaki poznały niby-potwora kolorowego z powiewającymi ściankami . Miał ogromny brzuch z szeleszczącym dnem :-)
Potwor jednak okazał sie byc miłym schronieniem przed słońcem, czyli namiotem dla dzieci.... A i w szpary najróżniejsze można się wcisnąć. mama pomaga oswoić  każdego "potwora"

20:34, maciachowa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 07 lipca 2005
Dzisiaj symbolicznie
Wyjeżdżamy z psami na działkę.
Teraz kontakt głównie telefoniczny.
Już mogę wywieźć bandę na zieloną trawkę. W planach mamy szkolenie elementów agillity (niska kładka, tunel,maleńka  równoważnia - już są przygotowane :-)) Zwierzyna do aportowania zebrana, skóry dzicze i krew naszykowane... jedziemy sie szkolic w wieku lat 3 tygodni.
Ale głównie będziemy sie opalać, biegać po trawce, poznawać różne podłoża , w tym i gruzowisko prywatne .
Acha no i mała galeria dzisiejsza:



04:11, maciachowa
Link Komentarze (4) »
środa, 06 lipca 2005
dzisiejsze fotki
kilka nowych fotek:


jestem w nich zakochana, w każdym z osobna i we wszystkich razem wziętych :-)



dwa razy dziennie ważę szczeniaki aby mieć pełniejszy obraz ich rozwoju. Ten takie ekscesy jak ważenie przesypia spokojnie :-)



jedno z pierwszych spotkań szczeniąt z Tulką- naszą cavalierką. Jak widać dzielnie sobie  poczyna  PAN PIES :-)



moment sprzątania legowiska to na krótko zwiedzanei innych miejsc.
Ale przecież spać i odpoczywać można wszędzie...
A tak poważnie to szczenieta były świeżo co po karmieniu i naprawdę  ich życiem kierowały potrzeby trawienia a nie dzikiej aktywności.

  Podobna fotka , tylko z innej strony zrobiona , no i w kolorze-----dla ułatwienia u niektórych psiaków widać kolory wstążek :-)

pisałam już coś o tym, że spać można w każdej pozycji i o każdej porze? :-)))) Piesek z ciemnozieloną wstążką  spałby tak długo , gdyby nie brutalne przebudzenie spowodowane wsadzeniem do reszty rodzeństwa...
12:06, maciachowa
Link Komentarze (5) »
dzieje się cały czas
od soboty duuużo sie wydarzyło, nie było kiedy pisać.
w niedzielę było wielkie wydarzenie, mianowicie zaplanowan eodrobaczanie. Ja się całą tą akcją mocno przejmowałam, szczeniaki zero reakcji i żadnych złych wyników. I dobrze.
Okazało się też , że coniektórzy potrafia szczekać. woow, woow , woow niby basem wygłoszone rozlega się w legowisku :-)Acha i jeszcze ważne, do szczekania należy usiąść. takei to i siadanie jak i szczekanie- więcej w tym nazwy jak efektów.
Po szczekaniu przyszła kolej na wycie... ryjek w trąbke i hajda! wyjemy!  Zaczyna jeden, budzi reszte i mam koncert. Jedyny ratunek to szybko zapodać bar mleczny na legowisko szczeniąt, czyli  dopilnować właściwego ułożenia Kiwi aby wszystkie miały dostęp do  jedzonka.

Odbyło też się już trzecie manicure :-) czyli obcicnanie pazurków, którymi bardzo skutecznie zaczęły drapać goły brzuch i brodawki psicy.Biedulka już miała dosyć ich pazurów, więc po raz kolejny zajęłam sie ich maniucure i pedicure też , czyli krótko mówiąc ciachnęłąm na krótko paznokietki. 10 szczeniąt razy 18 paznokci - nie ma co się dziwić, że notek na blogu nie  miałam czasu pisać :-) 180 pazurków już  jest skrócone i eleganckie.

I dzisiaj nastał wielki dzień.... ustalilismy z pania weterynarz dietę dla maluszków .
Dzisiaj było pierwsze mięso !!!!!!!!!!!!!
Nie było takiego szczeniaka, który nie kochałby mięska... wszystkie chciały mi palce poodgryzać.

No właśnie. Poodgryzać.
pojawiają się pojedyncze zęby w paszczęce ssącej :-)
Tak więc mięsko najwyższa pora było wprowadzić, aby tak za tydzień szczeniaki potrafiły zjeśc samodzielnie chociaż jeden pełny posiłek.  Bo inaczej to poobgryzaja mi sukę...
Mięsko było sparzone, posiekane i ponoć  pyyyyszne , sądząc po reakcji tłumów goldenich ;-).
Oczywiście piesek z ciemnozielona wstążką zjadł wszystko w skupieniu i z namaszczeniem. No co ja na to poradzę , że go lubię?
Suczka z zółtą wstążką podobnie.
Zaś  piesek z niebieską chciał zjeść wszystko od razu: i mięsko, i moje palce, i pieluszkę służącą do wycierania pyszczka. Wszystko, wszystko, wszystko :-))))
Palce i pieluchę przed pożarciem szczęśliwie jakoś uratowałam, mięsko poszło do brzuszka. Ale oblizywanie się dochodziło jeszcze długo z legowiska.

Czarnowstążkowy  piesek w ramach zdobywania mięska, wylizał dokładnie  pyszczek swojej siostry, który to pyszczek widocznie nie dosyć dokładnie wytarłam :-))) Mlaskania było , że hohoho...

No i jeszcze jedna ważna umiejętność zdobyta: sikanie odbywa się już bez pomocy Kiwi... prawie dorosłe szczyle mam w domu:-))) Do sikania trzeba przykucnąć jak każdy młodzieżowy pies. Bardzo mnie to cieszy,  dorastaja powolutku.
Takie to już umiejętności zdobyły na dzisiaj  dzieci Kiwi.

Zobaczymy co nowego sie o nich dowiem jutro? :-))))
02:16, maciachowa
Link Komentarze (2) »
sobota, 02 lipca 2005
Same fotki

Dzisiaj  szczeniaki osiągnęły zawrotny wiek dwóch tygodni. Była sesja foto. Ale tylko najspokojniejsze szczeniaki mają fotki do pokazania. Bardziej żywiołowe nie dały się upozować w statyce :-)

    suczka z białą wstążką
   suczka z beżową wstążką
   piesek z brążową wstążką
   piesek z ciemnozieloną wstążką
  piesek z czarną wstążką
  suczka z czerwona wstążką
pozostałe suczki i pieski postanowiły dzisiaj nie dac się domowym fotografom i albo uparcie odwracały sie tyłem, albo  mam piękne ujęcia ich jednej łapy i na tym koniec... Ano.. żywiołowe stworzenia. Sztuczne byłyby spokojniejsze, wystarczyłoby wyłaczyć przycisk "off-on" i z głowy :-)
23:10, maciachowa
Link Komentarze (3) »
piątek, 01 lipca 2005
Pełzaki
Aparat foto sie zbiesił i do  niedzieli blog jest bez fotek :-(


Ale mamy nastepny komunikat: pełzaki zamieniaja się w "człapaki".
Zamiast czołgać sie jak to było do tej pory, wszystkie bystre oczka  ogarniają "światoprzestrzeń" ;-p i zaczynają podążać w JAKIMŚ kierunku... Kierunek człapania nie zawsze jest konkretny, czasem któremuś człapakowi się coś pomyli.
Na porządku dziennym mamy  pomyłki:
zamiast maminej brodawki ssanie siostrzanego ucha
zamiast maminej brodawki ssanie... powiedzmy krótko- brata
zamiast  podążania w kierunku objazdowego baru mlecznego, podążanie za bratem/siostrą co to się ledwo co przebudził i pędem poczłapał w odwrotnym kierunku. Tego co poczłapał pierwszy mi nie żal- wot patafian młody. Ale te, co w owczym pędzie "runeły za nim" (runęły , ale to brzmi na małe człapaki-czołgo-dinozaury) to są biedne, bo nagle po 5 bystrych człapach orientują się , że to były działania dywersyjne jednego brata i zaczyna sie natychmiastowy (tutaj potrzeba jednak duuuużej wyobraźni , żeby to tak opisywać ;-D) odwrót, na tyły wroga gdzie akurat przebywa licznie oblegany bufet z napojami mlecznymi...

 Po dotraciu na miejsce nadal sprawdza sie metoda (przepraszam wrażliwych) "tępego ryja" czyli wejść pod rodzeństwo, walnać od dołu pyskiem i dopaść  tak zwolnionej brodawki.
Super!!!!!!!!  i  z sukcesem... młode wilki, nie?
Takimi metodami posługują się w szczególności (mały donosik zawsze  miły sercu ;-))):
- piesek z czarną wstążką
- suczka z czerwoną wstążką
- piesek z ciemnozieloną wstążką
- suczka z białą wstążką


Ale jakby co ,to wersja dla prasy brzmi...
"wszystkie szczenięta kochają się miłościa siostrzano-braterską i z kurtuazją ustępują sobie miejsca przy obiedzie" ;-)))

Ufff.... wole jednak wpisy z fotkami..mniej wysiłku z mojej strony



23:49, maciachowa
Link Komentarze (2) »