RSS
sobota, 27 maja 2006
Tygodniówka
Stało sie. Szczeniaki dzisiaj kończa pierwszy tydzień swojego zycia.
Sa coraz większe, każde juz podwoiło swoja wagę urodzeniową, każde waży ponad kilogram !!!!
Małe słoniko-chomiczki  leża sobie :-) No i ruchliwe toto niesamowicie, zasuwają po kojcu porodowym aż miło. Ssanie, higienia odKiwiowa, spanie, pobudka, pełzakowanie dookoła rodzeństwa i znowu ssanie, etc , etc :-D
Kilka fotek wczoraj im porobiłam :-)
Image Hosted by ImageShack.us

Tutaj prawie cały miot, bo Borówka wypełzakowała matce pod pysk :-)

Image Hosted by ImageShack.us

Po kolei leżą, od spodu licząc: Borówka, Berberys i Baobab na samej górze :) ten to zawsze wie jak najwygodniej się połozyć

Image Hosted by ImageShack.us

Buk (grafitowa wstążka) czyli pierwsze szczenię z miotu "B". Tegoroczny pierworodny????

Image Hosted by ImageShack.us

A to pierwsza  suczka, czyli Brzoza (czerwona wstążka)

Image Hosted by ImageShack.us

Chłopiec z zielona wstążeczka, czyli Berberys.
Fotki umieszczam w takiej kolejności, jak sie "maluchy" rodziły

Image Hosted by ImageShack.us

A to słodka Borówka z różową wstążeczką. :-)))

Image Hosted by ImageShack.us

I ostatni szczeniak z miotu: Baobab (niebieska wstążka). No dlaczego Baobab to wiadomo... duże toto, kilogram wagi ciałka osiągnęło już jakiś czas temu :-))))
A tutaj jego portret z dzisiaj, trochę się wiercił i nieostra fota wypadła. Ale niegze i ta :-)
Image Hosted by ImageShack.us

No to sesja foto się odbyła :-) maluchy bardzo spokojnie takie wyczyny przyjmują :-)  To sa spokojne maluszki, cały wysiłek w ssanie, spanie i wydalanei kierują :-)))) A ja korzystam z tego spokoju, póki go mam :-))))))))
16:30, maciachowa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 22 maja 2006
Po kolei :-)))))
Wrocilam ze wsi . Jest nas teraz troszkę wiecej. Ale po kolei :-)
Ostatni tydzień przed porodem, to były ćwiczenia dla Kiwi a właściwie dla szczeniaków w niej siedzących. Dla szczeniaków to było zapoznawanie z różnymi zapachami poprzez matke... :-) Ot taki mój bzik.

I tak na kilka godzin przed porodem Kiwi tropiła krótki ślad 20 metrowy. Ona bardzo lubi tropić, więc sprawienie "babie w ciąży" przyjemności potraktowałam bardzo poważnie. Była świeża krew, skóra  odmrożona z zamrażarki psiej na końcu śladu. I tak wyglądało tropienie kiwulcowe na 24 godziny przed porodem!!!! Tak tropi "goldenia baba w ciąży"

Image Hosted by ImageShack.us

Mało mi było tropienia. No to wyjęłam zasuszone skarby (jeszcze  z zeszłego roku): skórę królika, skrzydła kaczek, bażantów i rozpoczęlismy aportowanie zwierzyny. Troche nie wcelowałam z terminem, bo aporty Kiwi nosiła w dniu porodu :-). A, że czuła się świetnie przez cały czas, to  żaden jej problem było pobiec  lekkim truchtem po aport (już bez galopów- w ramach oszczedności maluchów) i tak samo go przynieść. Oddawanie w siadzie lub na stojąco. Wcale jej do karności wielkiej nie nakłaniałam :-) Nie to było moim celem, tylko różne zapachy dla Kiwi i szczeniaków w niej siedzących.

Image Hosted by ImageShack.us

A zaraz po aporcikach Kiwi poszła do domku na wsi, położyła się w przygotowanym dla niej miejscu porodowym i ...
urodziła 5 szczeniat :-) Ot tak sobie z łaski na ucieche :-))))

Image Hosted by ImageShack.us

Najpierw urodził sie facet, później dziewczynka, znowu facet , dziewczyna i na koniec facet. Duży, okazały.
Jako, że imiona sa roślinne to ten ostatni (niebieski wstążek) dostał na imię BAOBAB :-p

I tak mamy po kolei od lewej leżą:
Brzoza, Buk, Borówka, Berberys i Baobab z Maciachowego Pola.
Dzisiaj muszę zaktualizować nasze www bo jeszcze bardzo stareńkie informacje na nim wiszą :-)

Image Hosted by ImageShack.us

A ostatnie zdjęcie zrobiłam po upływie 24 godzin od porodu, tutaj maja 24 godziny zycia.
Juz w Pabianicach, już w mieszkaniu.:-)
Dzieciaki rosną jak na drożdżach  i Baobab ważył dzisiaj raniutko 700 gram. Juz wiadomo skąd takie jego imię? On poprostu jest duży , no ale wszystkie urodziły się w wadze ponad 500 gram każde. Kiwi postanowiła urodzić mało (jak na jej możliwości)  szczeniąt  :-) duże , okazałe ,jaśniutkie wałeczki. Ani jeden rudzielec, ani jedno złotko. Wszystko kremiki jasniutkie tak jak sie na nie popatrzy.
Zobaczymy jak będą dalej się rozwijać. Oczywiście blog będę kontynuować :-))) ocho, jeden  popiskuje, czy też szczeka, czy jak to tam nazwiemy... muminki jedne ;-p
Kończe na dzisiaj, a jutro rozpoczynamy....
Wczesna Neurologiczna Stymulacja Szczeniąt. Można o niej poczytać tutaj http://alteri.pl/Terapia_zachowania/Artykuly/WNS.html
Poprzedni miot tak prowadziłam i uważam, że to działa i sie sprawdza. Więc i te maluszki dostna swoja porcje ćwiczeń, zanim jeszcze otworzą oczy :-)
Nie ma lekko, szkolenie i ćwiczenie od pierwszych dni zycia :-))))

13:45, maciachowa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 24 kwietnia 2006
Po USG
No i potwierdzilo sie. Kiwi jest w ciazy. Usg wykazalo bijące serduszka w brzuchu Kiwulca.
Tzn ja czułam, że to ciąża, ale na wszelki wypadek usg, zrobilismy. No i jest :-)
Zmiany apetytu, jej delikatniejsze chodzenie, domaganie sie pieszczot i ogólnie taki stan.... pt "baba w ciąży" potwierdziło badanie. teraz czekamy na połowę maja gdy powinno  być rozwiązanie.
12:33, maciachowa
Link Komentarze (10) »
sobota, 15 kwietnia 2006
Całkiem nowy wpis.....
No to  przyznam sie do czegoś....
Kiwi znowu miała randkę :-) Po roku od poprzedniej randki spotkała się z innym samcem. Tym razem partnerem, którego wypatrzyłam rok temu na wystawie w Łodzi.
Ojciec przyszłych, planowanych szczeniąt  to Dewmist Silk Symphony

Image Hosted by ImageShack.us

Piekny pies , który mieszka u hodowcy Kiwi czyli tutaj: www.oligarchia.pl  .

Image Hosted by ImageShack.us

Sven, bo tak ma domowo na imię jest  okazałym samcem o ślicznej głowie, świetnej budowie i fajnym , miłym charakterze.
Czy będą z tego szczeniaczki? Zobaczymy... czas pokarze, a ja cierpliwie czekam. Czas nas uczy pokory.... na razie Kiwi miewa humorki i apetyt zmienny. Raz jest to indyk, raz wołowinka. A że rozpieszczam ją do wypęku to sobie czasem grymasi jak ...typowa "baba w ciąży" ;-p
Jeszcze tylko ogórków kiszonych nie zazyczyła sobie jeść... chociaż śledzika już próbowała  wczoraj i gdybym jej pozwoliła to pewnikiem zjadłaby więcej. Nie ma tak dobrze... tylko na spróbowanie  dostała :-)))))
próbuje tez i innych "dziwactw". A to żołądki z czarnej kaczki, a to królik. Ale najchętniej jada teraz indycze mięso.
Poprzednio przez całą ciążę jadła TYLKO indyki, bo taka grymasząca była, a ja jej na to pozwalałam....czyżby to coś oznaczało? Nie wiem :-)))))))
12:45, maciachowa
Link Komentarze (1) »
środa, 16 listopada 2005
http://szczeniaczkowo2.blox.pl/html/1310721.html

proba, czy jako link to sie wklei?

09:13, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 października 2005
adres dalszej części bloga
http://szczeniaczkowo2.blox.pl/html/1310721.html
zapraszam :-)

12:50, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 września 2005
Ciag dalszy nastepuje
ciąg dalszy wpisów nastepuje, jednak w nowym miejscu. Tutaj już brakuje miejsca na wpisy... dlatego za[praszam do szczeniaczkowa numer 2 , ktorego adres w spisie linków po prawej stronie sie znajduje.
11:12, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 września 2005
wspomnienia

Znalazłam kilka fotek z czasów gdy szczeniaczki były jeszcze u mnei :-)

przyzwyczajanie szczeniaków do rowerzyty. Bardzo spokojnie Maciach podjechał rowerem do całej gromady szczeniaków i okazało się, że rower to całkiem zwyczajny pojazd :-)

A tutaj z kolei ja jezdziłam wózkiem inwalidzkim pomiędzy wszystkimi psami. I dorosłe i szczeniaczki. Całe towarzystwo bardzo spokojnie przyjęło moja jazdę 

A gdy jeden szczeniaczek wykazał trochę obaw (oblizywanie się) to głaszcząc i mówiąc do niego spokojnym głosem "oswoiłam" wóżek :-)

 A tutaj powiedzmy "plac zabaw" szczeniaków. Huśtawka, kładka basenik płyciutki taki tylko do zapoznania szczeniąt  z wodą i akurat zaparkowany tam wózek inwalidzki. W efekcie szczeniaki wszystkie te elementy traktowały zwyczajnie i normalnie. Zero stresu i obaw. I po to to wyczyniałam :-))

11:03, maciachowa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 01 września 2005
Berry, czyli piesek z ciemnozielona wstążką

Dostałam kilka fotek Berry'ego. Troszkę zmniejszyłam i wrzucam tutaj. Pięęęęęęęęęęęęęknie chłopak rośnie :-)
Ale komentarze do fotografii poprosze właścicielke Berry'ego - Kasię.
 Kasia - hasło do bloga dostałaś- edytuj ten wpis i popisz troche o swoim szczeniaczku :-) ja tylko powiem, że nie maja te pieski drobniutkiej kosteczki, na jednej fotce widać łapke szczeniaczka 9 tygodni :-) Chyba grubsze ma te łapy od mamusi swojej :-)

No tak,masz Kasia rację, łapy to on ma solidne, nie raz je miałam na swojej twarzy o świcie. To taki rodzaj budzenia, pac łapą w moją twarz, ma to swoje dobre strony, bo nie muszę już używać budzika. Mysza to jedna z ulubionych, niestety jest już bez wąsów...ale oczy i nos jeszcze ma...

Przyznaję się bez bicia,tutaj został zmuszony do pozowania...ale nie widać, żeby cierpiał z tego powodu, a ostatnio wydaje mi się, że stara się nawet pozować i nie atakuje aparatu fotograficznego jako kolejnej zabawki, mały model czy cóś? Będzie to widać na kolejnych zdjęciach. Kasia, jakbym się rozpędziła z tymi zdjęciami na blogu, to mnie przystopuj


Ulubiona poza Berry'ego i koniecznie na zimnych płytkach, szczególnie w upalne dni. A na dywanach...wieczorami. Ktoś pewnie zapyta, a co z legowiskiem? Ano, tam się czasami bawi w "obgryzanie legowiska" albo...obgryza kość.


Acha, zapomniałabym, sypia również w łóżku swojej Pani. Pani nie pozwala, ale Berry sam sobie pozwala i wskakuje, a co tam! Tapczany i fotele robią się coraz niższe...i już od tygodnia dajemy radę. 

Co w zasięgu pyska i łap - jest Berry'ego. Nie ma zmiłuj się! Albo bawimy się razem, albo sam sobą się zajmuje!

11:13, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
Moja Biała
Wszystkie szczeniaki rosna jak na drożdżach w nowych domach. mnei została jedna, moja osobista Biała.
I wiecie co? Zupełnie inny jest taki pies, co to go się samemu wyhoduje. Toster, Kiwi, Tula, Kola to moje psy, domownicy. A Biała jest  zupełnie na innych prawach. Urodziła sie pod biurkiem :-) (bo tam Kiwi chciała rodzić), patrzyłam na jej pierwsze  pełzanie itp itd...
Zupełnie inaczej do niej podchodzę niż do pozostałych psów. nei abym ją bardziej rozpieszczała, czy na więcej pozwalała. Nie :-)
Ale  jakos tak spokojniej ją odchowuję,m bo znam dokładnei jej przeszłość  w każdej sekundzie jej życia. I jestem przy tej suce taka spokojna, tak mało histerycznei ja odchowuję. Ot, nie masz apetytu, no to zobaczymy wieczorem czy będziesz miała... Luźniejsza kupa? no to zobaczymy następna. Już nei zamartwiam sie każdym jej westchnieniem, nie cuduje. Bardziej obserwuje i więcej czekam. Daję jej czas na swobodne życie. Nie ograniczam , nie kontroluje upiornie . Biała ma lepiej niz Toster i Kiwi i Tula :-) Bardziej jej ufam. Fakt, że Biała jest rewelacyjna, spokojna, nieniszcząca w domu, szybko się uczy. ma całkiem przyzwoity apetycik, więc jeżeli nawet czasem grymasi i kaprysi, to pozwalam jej na to. W końcu to jej przegłodzony troszkę brzuchol będzie się dopominał o kolacje :-)


Wyhodowałam. Mogę się jej przyglądać godzinami. A i Biała  chyba lubi ludzi. teraz leży tuż przy mnie i śpi. A Kiwi i reszta towarzystwa w drugim pokoju. Znaczy sie, to nie jest  zauroczenie w jedna stronę, obie sie lubimy :-)



portrecik z zeszłego tygodnia. Zresztą wszystkie te foty były zrobione w zeszłym tygodniu.




hmmm.... no właśnie. :-D Co ja tam się będę rozpisywać. Łopatkę i jej ustawienie- widac jak na dłoni. Mniodzio dziewczynka :-)



taka sobei spokojna i delikatna w zachowaniu. Roizważna i romantyczna :-) No właśnei tak.




a tutaj wszystkie moje goldeny, Wujek Toster, mama Kiwi i szczeniaczek Biała. Niedaleko pada jabłko od jabłoni - widać czyje to dziecko :D

10:44, maciachowa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 11 sierpnia 2005
Kiwi - matka sportowców
Prawie dwa tygodnie niebyło wpisów, ponieważ bardzo intensywnie się szkoliliśmy.
Kiwi urodziła kilku sportowców i teraz ich nabywcy moga to rozwijać albo i nie- decyzja należy do nich ;-)))
Najpier o mini torze agillity.
Była kładka i huśtawka i tunel. No to zobaczcie jakim lękiem obdarzyły szczeniaki te przeszkody:-)
wejście na kłądkę ze smakołykiem pod nosem

zejście z kładki a dalej kolejna przeszkodę jużwidać

no tak tył jeszcze na kładce a przednie łapki na huśtawce

barrrdzo lubię te fotkę
Dokładnie widać, że bez niczyjej pomocy Aronia (bo to ona jest bohaterka tego reportażu) balansuje na huśtawce bez żadnej pomocy z mojej strony. Huśtawka balansuje co widać- deska nie dotyka ziemi z żadnej strony a ja tylko asekuruje maleńtasa aby się nie wystraszył

no i przeważyło i nadal nie ma lęków i obaw. Co to dla małej taka ruchoma podłoga :-)))

a w tunelu po wielu przebiegach i szaleństwach można sie spokojnie wyspać :-)))
Mam też filmik z zapoznawania sszczeniaków z tunelem ale nie potrafię go umieścić w sieci. Rozdam właścicielom szczeniąt na płytce :-) Wieczorem kolejna część relacji z naszego tygodnia pełnego przygód.
12:03, maciachowa
Link Komentarze (7) »
środa, 10 sierpnia 2005
Ogrodnicy
Część z goldenków przejawiała prawdziwe zdolności w kierunku ogrodnictwa.
Na przykład ten piesek- Abies


taki gest wymagał odrębnego uwiecznienia na fotografii

  a tutaj odmienny rodzaj zainteresowań przyrodniczych.
Ci dwaj poszli na całość i postanowili wykopać rosnący tam bez. Kolor wstążeczki widać, nie będę więc robić z tego tajemnicy, że to udany egzemplarz goldeni jest :-)



A to są aksamitki i Aksamitka. Kwiatuszki niepozorne, ale za to silne, mocne, wytrzymałe.

16:10, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
ale sie działo
No to się nadziało
Cały tydzień różnych szkoleń, ćwiczeń itp. Stopniowo bedę tutaj wklejać fotografie z tych ćwiczeń.
Jest też smutno, bo szczeniaki rozjechały się do nowych domów. Do soboty moge sie w każdym razie pocieszyć jeszcze Azalią, Aksamitką, Adonisem i Abiesem ale to juz niedługo. Wakacje się kończą , ich właściciele wracają z urlopów i niedługo zabraknie mi psiaków.
Na szczęście Aksamitka zostaje  z nami :-)))))))))))

Najpierw notka o zabawach z Tosterem. Dorosły samiec w hodowli to coś nie do przecenienia. Pokaże , że samce to raczej łagodne stworzenia i do zabawy służą... Toster po raz kolejny pokazał, że jest "super-pies".


Najpierw należy wybrać odpowiednią zabawkę. Wujek Toster cierpliwie czeka na decyzję szczeniaka.



Teraz zaproszenie smarkacza do zabawy. "Popatrz mały, prawdziwy samiec do zabawy zaprasza tak!" Trzeba znizyć głowę do ziemi, żeby pokazać, że się jest niegroźnym, milutkim kompanem zabawy

a jak szczeniak nadal był niepewny to dorosły pies położył się na grzbiecie odsłaniając swój brzuch. Upewniał młodego wszelkimi znanymi sobie sposoami do wspólnej zabawy. W końcu następnego dnia buszowali w trójkę (duży i dwa małe)tak, że żal było roślin mojej mamy.


11:04, maciachowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lipca 2005
minęło 5 tygodni życia szczeniąt
Jak się komu nudzi i wszystkie ćwiczenia w danym dniu zrobi to o 6 rano zaczyna fotografowanie... ech.
Najpierw pieski:
ciemmnozielona wstążka czarna wstążka czyli Klusek

brązowa wstążka

jasnozielona wstążka

niebieska wstążka , nie będzie pozował :-))


Suczki były bardziej usłuchane i chętniej pozowały do obiektywu aparatu. Wiadomo- kobiety :-)
beżowa wstążeczka i sama słodycz

biała dumna wstążeczka

czerwona wstążeczka i ciekowość co tez tam się dzieje?

różowa wstążeczka i delikatność i słodycz. Jest to najmądrzejsze szczenię z całego miotu i nie waham sie tego napisać. O niej mogłabym opowiadać godzinami. Zawsze wie i wyczuje co potrzeba teraz zrobic, czego od niej oczekuje, nawet jeżeli moje gesty nie do końca są czytelne- ona i tak dobrze wykona to co potrzeba. Zawsze gotowa i czujna siedzi tuż przy mnie i wpatruje sie w moją twarz.Zreszta to widać - inne szczeniaki patrzą na rękę ze smakołykiem a różowa patrzy w obiektyw, bo tam za nim jest człowiek... Jeszcze takiego szczeniaka nie spotkałam w życiu.

żółta wstążeczka - fajna suczka do sportu pewnie będzie doskonała... aportuje z wielka klasą. Wczoraj im rzucałam aport. Niektórym musiałam pomagac przywołaniem. Ta suczka pobniegła, wzięła w pyszczek i natychmiast zawróciła do mnie z aportem w pyszczku. Kiwi taką kupiłam - to będzie wielka pociecha a nie golden dla swoich właścicieli :-)))



12:17, maciachowa
Link Komentarze (8) »
wtorek, 26 lipca 2005
mam mało czasu, wracam do dzieci. Tylko fotki wrzucam...
   chwila namysłu przed aportowaniem. Skupienie. prawie ZEN

  sucha karma nie jest zła

   siostrzano-braterska miłość

  napad na wujka Tostera. Ogony sie merdola a biedny Szczyl  tylko fafle  chroni przed ostrymi igiełkami. On- macho i szef  pośród stada pozwala szczeniakom włazić na siebie.

  Kiwi i jej dzieci przed kolacja na spacerku.

  a tutaj dzieci uznały , że przed prawdziwą kolacja  posmakuja troche "mleczka z Kiwi"

  No właśnie . Częśc chrupie gałązki a częśc mamusie :-)

Mama poszła sobie , więc dzieciaki zaczęły zapasy i inne sporty siłowe.

W niedzielę były odwiedziny i socjalizacja. Małe dzieci, średnie dzieci, starsi ludzie i młodzi ludzie. Niektórzy tylko głaskali, niektorzy brali na ręce, niektórzy wcale a wcale nie wchodzili w okolice szczeniąt. W każdym razie pomordowane emocjami towarzystwo spało  później długo.
od kilku już dni, a włąściwie nocy mamy spokój i ciszę.
tzn uznałam, że w nowych domach szczeniaki nie będa wyprowadzane pośrodku nocy na siku więc przestawiłam całe towarzystwo na  ostatni posiłek wieczorem o 21 i kolejny dopiero o 7 rano. Dzięki temu ich brzuszki już sa do tego przwzyczajone i kilka nocy z rzędu przespaliśmy bez pisków i domagania się wyprowadzania na dwór. Gazeta oczywiście nosiła ślady używania, ale już powolutku ustalamy nowy rytm dnia.
Szaleństwa i jedzenie i kupy to w ciągu dnia, a w nocy spanie i EWENTUALNIE jakas kupa sie trafi. Ale wtedy mnei wszystkie budza aby im posprzatać na legowisku. A że śpie juz kilka nocy z rzędu więc  wszystko jasne, szczeniaki-dzieciaki sie wyuczyły jak ich żoładek ma pracować. Natomiast zaraz po przebudzeniu wyprowadzone na trawke rozbiegaja się po kątach i każde mocno wysila swoje jelita aby coś wyprodukować. No to mam nadzieje, że nauka czystości w nowych domach to będzie formalność i kontynuacja tego co teraz robie. Pędze do szczeniaków , bo zostały z moja córka i jak ją znam, to tam niezły kipisz robią. Bedę miała co sprzatać :-)))) A to serpenntyny z papieru toaletowego, a to ściereczki lniane rozwłóczone po terenie itp itd :-)

09:54, maciachowa
Link Komentarze (3) »
sobota, 23 lipca 2005
długie i na wiele fotek
Bardzo zaległe fotki z tego tygodnia...



tutaj oczywiście najbardziej żywiołowy ostatnio szczeniak- Klusek. Klusek jest niesamowity. Gdy karmie smakołykami całe stado (czyli mięskiem) to on siedzi w pewnym oddaleniu (tzn nie włazi mi na głowę i za kołnierz) i obserwuje... wie, że w ten sposób osiągnie najwięcej :-) i MA RACJE !!!!! WYSZKOLIŁ MNIE :-) ech.. mam do niego słabość i do jasnozielonego i do niebieskiego i do białej i do żółtej i do ...
no właśnie
nie mam szczeniaka , który byłby gorzej traktowany, mniej utulony... 10 szczylków do kochania, ważenia, karmienia, sprzątania po nich ;-( ;-p, głaskania, gryzących w nos, dmuchania w psi nochal, skaczących itp... rzucania im aportów.
wszystkie są niesamowite, każdy inny.
znowu Klusek :-D czyli radość życia.

nie napisze, że to Klusek. Bo to Klusek właśnie ;-) w wersji bardziej stonowanej, powiedziałabnym że refleksyjnej nawet (jak na Kluska oczywiście )

a tutaj wspomnienie wtorkowego upału potwornego. Żar sie z nieba lał.Wentylator ustawiony obok odganiał ostatnie leniwe muchy ale nie włączałam go na silny strumeń powietrza. W końcu wymyśliłam jak ulżyć futrzakom w upale... lekko wilgotne lniane ściereczki położyłam na śpiące ciałka. To im pomogło, przestały się wiercić i kręcić. A już były troche niespokojne tym żarem...
Każdy z 10 miał swoją kołderkę ... takie "kratkowane szczeniaki" leżały trochę na dywaniku , trochę na trawce :-) Widok był prześmieszny , więc  utrwaliłam  na fotce.

moja córka ze swoim ulubieńcem... chłopcem z niebieską wstążą... jej ulubienbiec, a ona jego.... smakołyk, lizak ? ;-)

  zapłaciłam jak za zboże ale spotkanie z koniem zorganizowałam :-) Właściciel konia się śmiał ze mnei... cała jego rodzina wyszła popatrzeć , za co ja tez płace i na co mi koń ? Będą mieli o czym opowiadać przez całą zimę :-))))))
 Wieczór autorski kobyły "Baśki", czyli zapoznawanie szczeniaków  z koniem.
Zero stresu i lęku i obaw. Ot tak sobie na ręku mojej córki siedziały i podziwiały kobyłę. One (szczeniaki) są niesamowite, naprawdę. Każdy nowy element otoczenia  traktują jako rzecz oczywistą, zastaną, najnormalniejszą na Świecie.Fajne są i już.
inna "zabawka". Tak oglądam te zdjęcia i dochodzę do wniosku, że muszę też umieścić zdjęcia z NORMALNYMI zabawkami :-) bo takie szczeniaki też dostały. Jeszcze ktos pomyśli, że nie maja piłeczek, pluszowych mieciutkich aportów :-))) mają, mają... ale dumnam z tych trudniejszych...metalu, plastiku i te głównie utrwalam na blogu, tym się tutaj chwalę :-) a co! ;-)
Acha... z łańcuchem chyba przesadziłam lekko.
Na jego dźwięk całe stado porzuca swoje gry i zabawy siłowe i pędzi do mnie. To jest jak sygnał przywoławczy... :-D
a miały sie go tylko nie bać, a nie lecieć do niego na łeb na szyję :-D niestety nawet podczas snu gdy zabrzęczę łancuchem, wybudza się pasjonat zabawy w aportowanie łancucha- jasnozielonywstążnik i  leci.... przed siebie. Często nawet jest to w dobrym kierunku :-D
a takie tam. Beżowa panna taka bardziej refleksyjna tego dnia była. No to ma! A tak prawdę mówiąc to zaciekawiły ją krople po deszczu zebrane na igiełkach sosnowych. I MUSIAŁA to sprawdzić :-) Z właściwą sobie gracja i spokojem obejrzała kropelki . Klusek już dawno by łapał te gałązki w zęby... ale przecież nie... Mela (?) Tak jakoś mi pasuje do niej to imie ;-D Ale to sie jeszcze okaże jakie imię nosi jaki psiak :-)
no właśnie.
Prosto z obiadu całe stado poszło spać, a piesek z pomaranczową kokardką zasnął jako miś Koala. To jest najspokojniejszy obecnie piesek w całym miocie. I taki rozumny (?).
Siedzi troszkę z boczku,obserwuje i w największym skupieniu rusza do zabawy. Tak jakby najpierw to sobie zaplanował :-)
Każdy z nich jest inny. I to jest w nich świetne, że mam możliwość obejrzenia tylu róznych charakterów psich. Jest i ostrożny ciemnozielony wstążek, co to woli poobserwować i później się włączyć do zabawy. Jest i  refleksyjny niebieski...
Juz mało czasu mi zostało na spędzanie z nimi. Tylko jeszcze 2 pełne tygodnie i zaczną przyjeżdżać  po nie  nowi  ukochani ludzie. Muszę wykorzystać ten czas  maksymalnie :-)





22:37, maciachowa
Link Komentarze (4) »